Jest ciągle o tym samym, głodzie wszystkiego w nieznośnym międzyczasie.
Czas rozciąga się jak guma przez którą skaczą dziewczynki z warkoczykami.
Dlaczego było mi dziś tak zwyczajnie?
Jest ciągle o tej samej, tęsknocie za delikatnością świata.
Utkanego z chwiejnych kroków we wszystkie strony naraz.
Zbędnych poranków, nadchodzących niespodziewanie.
Choć jestem pewna, że wcale nie spałam.
Czas rozciąga się jak guma przez którą skaczą dziewczynki z warkoczykami.
Dlaczego było mi dziś tak zwyczajnie?
Jest ciągle o tej samej, tęsknocie za delikatnością świata.
Utkanego z chwiejnych kroków we wszystkie strony naraz.
Zbędnych poranków, nadchodzących niespodziewanie.
Choć jestem pewna, że wcale nie spałam.
Szesnaście długich miesięcy.
Na przedłużonym uwalnianiu.
O co właściwie walczę tak mocno?
O te wszystkie, jebane sekundy?
Mocniejsze odczuwanie zagłuszanego wcześniej skutecznie emocjonalnego ścieku?
Można było wszystko, można było wszędzie.
Papieros się nie spalał, pocałunki nie kończyły.
Za każdym razem było dobrze i mocno, mogło być tak codziennie.
Teraz każdego dnia tracę kolejne.
Części życia splecionego z urywków.
Gęstych od zdarzeń wieczorów, których nie pamiętam.
Zwyczajnie boli, nie miało mi być zwyczajnie.
Szesnaście długich miesięcy.
Żeby było chociaż we mnie przekonanie.
Że przestanę kiedyś tęsknić tak mocno.
Za każdym łatwym lekarstwem.
Na każdą, cholerną wątpliwość.
Na przerwę w dostawie fascynujących zdarzeń, rozrzedzenie świata, powinnaś teraz odpocząć.
Może moglibyśmy spotkać się jeszcze raz, by się pożegnać?
Ja i tamte cudowne otchłanie, senne, nieskomplikowane światy całkowitego zaprzeczenia.
Poczucie pełnej kontroli, lekki zawrót głowy.
Tęsknię za spadaniem na miękkie.
Bolało, tylko dużo później i jakby przez mgłę.
Teraz odczuwam wszystko każdą częścią siebie.
Świat oferuje wszelkie ucieczki.
Nie przestaje proponować, nawet gdy wciąż odmawiasz.
Tęsknię za spadaniem na miękkie.
Teraz bywa twarde, zostawia siniaki.
Blizny nie układają się we wzorki z serwetek.
I tylko czasem.
Słyszę dźwięki nowej piosenki.
Piszę znów od nowa, zupełnie inaczej.